Home Polish war necropolis

Kontakt
A.T. WILEJKA
Wojciech M. Leszek
ul. Piotrkowska 20
90-269 Łódź

tel. +48 42 6306070
tel/fax +48 42 6306800

Filia Zgierz - Plac Kilińskiego

e-mail: wilejka@wilejka.pl
www.wilejka.pl
Wycieczki wg krajów
  Bykownia (2)
  CHARKOW (3)
  Gniezdowo (1)
  Katyn (4)
  Kijów (2)
  Miednoje (2)
  Moskwa (1)
  Ostaszków (2)
  Smoleńsk (1)
  Starobielsk (1)
 

Udział Łodzianw badaniu miejsca zbrodni


Pobyt:  
Dojazd:  
Zakwaterowanie:  

Marian Głosek


Udział Łodzian w badaniu miejsca

zbrodni doskonałej na polskich

oficerach przez NKWD w Katyniu


Pamięć o polskich oficerach zamordowanych na terenie byłego ZSRR zawsze była w sercach i umysłach Polaków. Społeczeństwo również doskonale wiedziało, kto był odpowiedzialny za ten zbrodniczy czyn. Lata zmowy milczenia i zakaz poruszania tego tematu w prasie, szkołach, nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Każdy zryw wolnościowy w Polsce, niósł za sobą również natychmiastową próbę domagania się wyjaśnienia losów polskich oficerów na Wschodzie. Nie inaczej było również w czasach po pierwszej ''Solidarności'', jak i w okresie '' okrągłego stołu''.

Pod naciskiem opinii publicznej 9.X.1989r.,ówczesny Prokurator Generalny RP, Józef Zyto wystosował do Prokuratora Generalnego ZSRR Aleksandra Suchariewa pismo, w którym postulowano wszczęcie śledztwa w sprawie katyńskiej. W dniu 13.IV.1990r. Władze ZSRR oficjalnie przyznały się do popełnionej zbrodni i w krótkim czasie ogłosiły wszczęcie śledztwa przez Naczelną Prokuraturę Wojskową ZSRR. Do grona prokuratorów radzieckich, włączono również prokuratorów i specjalistów polskich. Na zebraniu Rodzin Katyńskich w Warszawie, gdzie informowano o przygotowaniach do wyjazdu do Charkowa i Miednoje, Maria Magdalena Blombergowa, zarekomendowała do grona specjalistów archeologa – prof. dr. Hab. Andrzeja Nadolskiego. Jako, syn oficera, lekarza zamordowanego w Charkowie, zawodowo zajmował się m.in. badaniem historycznych pól i mogił bitewnych, m.in. pola bitwy z 1410 roku. pod Grunwaldem. Prof. A. Nadolski wyraził zgodę na udział w terenowym dochodzeniu prokuratorskim w Charkowie, lecz do grona specjalistów w Miednoje, zaproponował już autora tego artykułu, od lat pracującego w Oddziale Łódzkim Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, kierowanym przez profesora.

Po terenowym dochodzeniu prokuratorskim w 1991 r., które nie w pełnym zakresie określiły zasięgi mogił, Rodziny Katyńskie podjęły temat pełnego rozeznania mogił, uporządkowania i upamiętnienia miejsc śmierci polskich oficerów na Wschodzie. Należało dokładnie zlokalizować wszystkie zbiorowe mogiły polskich oficerów w Charkowie Piatichatkach, Katyniu i Miednoje, w celu oznaczenia i wyeksponowania podbudowę przyszłych cmentarzy. To zadanie zostało powierzone Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z jej Przewodniczącym Stanisławem Orszą- Broniewskim i Sekretarzem Generalnym Andrzejem Przewoźnikiem, na którym spoczął cały ciężar przygotowania badań. Rozmowy w sprawie badań na terenie przyszłych cmentarzy na Wschodzie podjęto z Prof. A. Nadolskim, lecz jego śmierć spowodowała, że rozmowy kontynuował Marian Głosek.

Od początku założono , że w skład ekip badawczych muszą wejść specjaliści różnych dyscyplin naukowych. Niewątpliwie w skład ekip badawczych musieli wejść archeolodzy, lekarze medycyny sadowej, antropolodzy, mundurolodzy, faleryści, dokumentaliści konserwatorzy przedmiotów ruchomych i fotograf. Główny ciężar organizacji ekip badawczych podjął się tego zadania Marian Głóosek wspomagany przez Marię Magdalenę Blomberg. Badań w Miednoje podejmuje się Komenda Główna Policji ze swoimi specjalistami. Zaproponowałem aby do składu tej ekipy weszli również archeolodzy z Łodzi - Justyn Skowron i Ryszard Stasiak. Znając stan zachowania zwłok w Miednoje, nie podjąłem się zorganizowania się pełnej ekipy z licznym udziałem archeologów. Zorganizowanie ekipy badawczej do Charkowa, zaproponowałem wówczas dr hab. Andrzejowi Koli, Profesorowi Instytutu Archeologii Uniwersytetu im . Mikołaja Kopernikai zarekomendowałem, aby do ekipy włączył mgr Mieczysława Górę z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, dobrze rozczytującego układ stratygraficzny warstw przy pomocy ręcznego świdra geologicznego. Prof. Andrzej Kola przyjął wyzwanie, a mgr M. Góra długie lata z nim współpracował.

Nabór do ekipy badawczej w Katyniu, zorganizowałem poprzez Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich. W wyniku tej metody miałem licznych kandydatów spośród których mogłem wybrać ludzi, którym mogłem powierzyć tak odpowiedzialne zadanie. Najliczniej reprezentowani jednak byli Łodzianie. Niewątpliwie jedna z najwartościowszych osób była Pani Prof. M.M Blomberg, która spierała swoja pracą przygotowania, a później była niejednokrotnie barometrem poczynań eksploracyjnych w Katyniu.

Zanim jednak doszło do badań w Katyniu, ROPWiM musiała w trybie pilnym podjąć ekshumację polskich oficerów zmarłym w obozie w Starobielsku i pochowanych na miejskim cmentarzu. Do Starobielska wyjechała ekipa w składzie : Andrzej Przewoźnik, Aleksander Herzog ( prokurator P. Apelacyjnej.), Roman Mądro ( lek. medycyny sądowej) , Stefań Pedrycz (PCK), Przemysław Mądro ( lekarz- fotograf), a na miejscu dołączył ppłk Wiktor Łaździn ( attache wojskowy ambasady RP w Kijowie). Cmentarz w Starobielsku był likwidowany, bowiem budynki mieszkalne już otaczały ten cmentarz, a budynki garaży przekroczyły granice cmentarza i nie można jednak wykluczyć , że nawet groby polskich oficerów znalazły się pod garażami. Aby wykonać to trudne zadanie, na prace terenowe wyznaczono nam 4 dni ( 17-20. kwietnia 1994 r.). należy tu wyjaśnić , że pierwotnie była to zwarta kwatera, na której chowano polskich oficerów. Jak stwierdziliśmy, w trakcie badań , na grobach polskich oficerów, chowała swoich zmarłych ludność miejscowa. Groby polskich oficerów miały być i rzeczywiście były oznaczone prętami metalowymi, niewidocznymi nad ziemią. Według opracowań analitycznych polskich badaczy tego zagadnienia, bło tu pochowanych 32 polskich oficerów, zaś z dostępnych źródeł radzieckich ( w tym czasie ), znaliśmy zaledwie 10 nazwisk. W wyniku ekshumacji, analizy położenia grobów, ich głębokości zalegania, ich oznaczenia, a także czasami drobiazgów będących przy zwłokach, ekshumowaliśmy 48 polskich oficerów. Na nowym cmentarzu wybraliśmy teren, wydzieliliśmy i wymierzyliśmy kwaterę , wycięliśmy sosny, gdzie mieli być pochowani polscy oficerowie i po ekshumacji, w rzędach indywidualnie, pochowaliśmy polskich oficerów z odziałem katolickiego księdza. W późniejszym czasie, kwaterę tę urządzono i dokonano uroczystego otwarcia( 22.IX.1995r.).

Badania w Katyniu miały rozpocząć się już w 1993r., ale w wyniku niedomówień politycznych, do badań zarówno w Katyniu jak i Miednoje nie doszło. Również w 1994 r., rozmowy na szczeblach MSZ nie przebiegały pomyślnie.

W wyniku tych nieporozumień, ekipy wyjeżdżały do Katynia i Miednoje dopiero 3 września 1994 r. na 3 tygodnie i nie w celu przeprowadzenia ekshumacji, jak to zakładano pierwotnie, lecz na badania pomiarowo-sondażowe, według nowych ustaleń władz RP i Rosji. Pomimo tych uwarunkowań, ekipa w ostatnich dniach przeprowadziła ograniczoną ekshumację, rozpoznając bratnią mogiłę nr 2 i bratnia mogiłę nr 5, która była nie oznaczona i poza ogrodzonym terenem ówczesnego Memoriału, urządzonego przez Związek Sowiecki. Jednocześnie , ograniczona możliwość działań ( betonowe murki oznaczające tylko 4 bratnie mogiły z 6 urządzonych w 1943r. Przez Niemców tzw. cmentarz PCK ) i krótki termin spowodował, ze ekipa przy lokalizacji mogił, posługiwała się głównie ręcznym świdrem geologicznych . W wyniku tych badań , częściowo zlokalizowano 5 z 6 bratnich mogił. Zlokalizowano również 5 z 8 dołów śmierci, lecz zidentyfikować mogliśmy doły śmierci tylko numer 5 i 8 .

Badania w 1995 r., aczkolwiek z dużymi kłopotami i utrudnieniami ze strony władz Rosji, w pełni już określiliśmy zasięgi wszystkich 6 bratnich mogił, a także 8 dołów śmierci. Te trudności związane były z niedotrzymaniem umowy przez stronę rosyjską. Chodziło tu głównie o siłę roboczą. Zgodnie z umowa i międzynarodowymi przepisami , strona która odpowiedzialna jest za mord, zobowiązana jest do pełnego zabezpieczenia i pokrycia kosztów ekipy badawczej. Władze Rosji pomimo licznych monitów w Ministerstwie Kultury Rosji, głównie ze strony Ambasady RP w Moskwie, siłę roboczą w ograniczonych ilościach, przysłała dopiero po 3 tygodniach, a jednocześnie sprzeciwiła się zatrudnieniu przy badaniach miejscowej ludności . Pełnego stanu, zgodnego z umową ( 60 pracowników) nigdy nie mieliśmy.

Liczba osób specjalistów biorących udział w badaniach była znaczna . Osoby w trakcie badań wymieniały się po kolei dojeżdżając z Polski. W sumie w obu sezonach wzięły udział 34 osoby, a jednocześnie było na stanowisku badawczym do 20 osób. Część z nich, zgodnie z obowiązującymi zasadami, była kierowana do badań niejako z urzędu, lecz były to osoby niezwykle oddane sprawie, włączających się systematycznie do prac badawczych ekipy. Byli to pracownicy PCK, dziennikarze, I sekretarz Ambasady RP w Moskwie, wojskowi kartografowie, a częstym gościem w ekipie był Ks. Zdzisław Peszkowski - kapelan Rodzin Katyńskich oraz w ramach praktyk terenowych- 6 studentów archeologii z UŁ. Niewątpliwie ogromny wkład badania w Katyniu wnieśli Łodzianie , na których zawsze mogłem polegać, a jednocześnie niezwykle ułatwiło później przygotowanie do druku wyników badań.

Przy pracach poszukiwawczo- lokalizacyjnych, mających na celu odkrycie śladów działalności człowieka, archeolog jako pierwszy zaczyna analizę terenu. Tak było również i w Katyniu.

Niezwykła rolę odgrywała prof.dr hab. Maria Magdalena Blombergowa, archeolog, profesor Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, córka zamordowanego w Katyniu kapitana Jana Mikołaja Kossowskiego. Od początku włączyła się w przygotowania organizacyjne, a także wspomagała w doborze personalnym uczestników. Była również jedyną kobieta, która uczestniczyła w całości prac terenowych . Jej zachowanie, gesty, czy uwagi, szczególnie dla mnie, odpowiedzialnego za ekshumacje , były sygnałem i granica do których można posunąć się w czasie ekshumacji nie raniąc uczuć ludzkich , zwłaszcza najbliższych. Biorąc pod uwagę jej uczuciowe zaangażowanie i trudną do przewidzenia reakcję, kierowała głównie pracami przy dołach śmierci, gdzie prawdopodobieństwo natrafienia na szczątki ludzkie było mało prawdopodobne. Nie udało się tego jednak ustrzec i w dole śmierci nr 6 znalazła 4 szkielety polskich oficerów nie nieekshumowane podczas badań w 1943 r. Świeczka znaleziona w kieszeni jednego z nich , wyjątkowo pełnym płomieniem wypaliła się w czasie mszy żałobnej, odprawionej przy chowaniu ekshumowanych polskich oficerów w bratniej mogile nr 1 .

Niezwykle wartościowym członkiem ekipy , ze względu na swoje duże doświadczenia terenowe , był mgr Błażej Muzolf, archeolog ,pracownik Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Jemu powierzono opiekę nad odwiertami zarówno na terenie Polskiego Cmentarza Wojennego, a także w rejonie dołu śmierci nr 8 . Metodą ta zlokalizował jakby przy okazji, ponad 40 dołów śmierci obywateli rosyjskich ofiar terroru stalinowskiego. Te odkrycia, pomimo przekazanej dokumentacji, nie zostały wykorzystane do badan przez Rosjan. B.Muzolf był również głównych rysownikiem i niewątpliwie, najlepiej ze wszystkich dokumentował układ kostny człowieka.

Mgr Piotr Świądkiewicz( obecnie doktor ) , archeolog z Muzeum Miasta Zgierza o wyjątkowo spokojnym usposobieniu, z dużym doświadczeniem terenowym, szczególnie przyczynił się do odtworzenia przemian zachodzących w ukształtowaniu terenu w wyniku analizy stratygrafii.

Mgr Justyn Skowron ( obecnie doktor) , wówczas archeolog z Muzeum Miasta Zgierza został z ekipą w Katyniu , po skończonych niezwykle ciężkich badaniach w Miednoje. W Katyniu kończył badania dołu śmierci nr 5 .

Istotny wkład w badania w Katyniu wnieśli antropolodzy : dr Bogdan Łuczak i dr Wiesław Lorkiewicz z Katedry Antropologii UŁ i od lat współpracujący z archeologami na stanowiskach wymagających ich obecności. Stąd tez współpraca z nimi układała się wzorowo . Antropolodzy Ci w badaniach świetnie uzupełniali się z lekarzem medycyny sadowej dr. Erazmem Baranem z Krakowa.

Skład ekipy badawczej uzupełniony był o specjalistów z innych dziedzin nauki. Szczególnie potrzebny przy tego typu badaniach był falerysta i mundurolog i te wymogi spełniał dr Marek Dutkiewicz, wówczas pracownik Zakładu Historii Medycyny Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi i Muzeum Polskiej Wojskowej Służby Zdrowia przy tej uczelni.

Nieodłącznym i niezbędnym specjalistom w trakcie takich badań zawsze jest fotograf - dokumentalista , którym był Gabriel Rycel , absolwent archeologii na Uniwersytecie Łódźkim , a wówczas właściciel zakładu fotograficznego, co gwarantowało wykonanie dobrej dokumentacji fotograficznej. Wykonał on około 1.000 zdjęć i nakręcił 48 godzin filmu.

W 1994 r. ekipie towarzyszyła w Katyniu również dziennikarka z ludzkiego wydania '' Gazety Wyborczej'' - red. Maria Korzeniowska- Sondej.

Do ekipy w Katyniu włączono również ówczesnych studentów archeologii, w ramach praktyk terenowych. Byli to : Ewa Poturalska, Olgierd Ławrynowicz, Mariusz Ziółkowki, Karol Tomczyk, Piotr Kittel i Mariusz Jagiełło . Młodzież tą włączono w myślą o wykształceniu kadry do pierwszych badań . Częściowo spełnili te oczekiwania, bowiem jeden z nich dr O. Ławrynowicz dziś kontynuuje z powodzeniem poszukiwania mogił, ofiar terroru.



GALERIA

Rysunki inż. Jerzy Szmaczyński

Charków - Starobielsk

Kozielsk

Miednoje - Ostaszków

Smolensk - Katyń
POGODA METEO
Pogoda ONET
Rus
ZBRODNIA KATYŃSKA
ZBRODNIA KATYŃSKA

Udział Łodzian w badaniu miejsca zbrodn w Katyniu

Miednoje 1940-2010

KIJÓW – BYKOWNIA czwarty cmentarz katyński

 

Home O Firmie Agenci .